Bądź mi antywalentynką

Już nadchodzi. Zbliża się. Walentynkowe szaleństwo. Jak co roku już mnie skręca na samą myśl o tym. Gdzie się nie obejrzysz, tam serduszka, misiaczki, czekoladki, a wszystko oczywiście opakowane w róże i czerwienie. Słodko, różowo, czerwono, śliczniutko. Brrrr. A wszystko podkręcone na maxa przez handel, bo przecież to kolejne komercyjne święto i okazja do zarobku. 

Najlepiej nie zwracać na to uwagi, ale jak to zrobić, gdy znajomi i przyjaciele nie mają czasu, bo szukają prezentu, w każdym sklepie próbują ci wcisnąć walentynkowe gadżety, prezenty, a nawet ubrania i bieliznę, w telewizji atakuje różowa i słodka sieczka dla zakochanych. Można zakopać się w domu, zrobić sobie maraton horrorów i nie wyściubiać nosa na zewnątrz. Teksańska masakra piłą mechaniczną na pewno da radę i jakoś przeleci ten dzien. Ale w imię czego to szaleństwo ma mnie aż tak przytłoczyć. Może jednak lepiej wymysleć cos innego i przejść do kontrataku.

Może lepszym lekarstwem na ten przesłodzony amok będzie impreza z przyjaciółmi. Taka konkretna, antywalentynkowa. Osób, które nie obchodzą tego święta, jest naprawdę dużo. Można wymienić się antywalentynkowymi prezentami. To na pewno będzie trudne zadanie. Spróbujcie kupić sobie nawzajem coś nie czerwonego, nie różowego, bez wzoru serca, czyli po prostu coś, co najmniej kojarzy się z Dniem Zakochanych. Do tego konkretna muza , na ostro i juz kręci się dobra zabawa 🙂

crop

Komentarze

odpowiedzi

Dodaj komentarz





*

Copyright 2012 Naszaswidnica.pl