Świdnica fajna jest … bo jest nasza

Anita Odachowska-Mazurek znana jest głównie jako redaktor naczelna Wiadomości Świdnickich. Jednak ja miałam przyjemność uczestniczenia w warsztatach prowadzonych przez panią Anitę dla naszej redakcji oraz poznać ją z trochę innej strony niż mogą czytelnicy jej artykułów. Okazało się, że jest to osoba pełna pasji, która dla niejednego z nas może być inspiracją do działania!

Lubi Pani pracować z młodzieżą? Nie ukrywajmy -to jest jednak ciężka praca. Dlaczego akurat młodzież?

Lubię pracować z młodzieżą, ale to nie tak, że tylko z młodzieżą. Wiek nie ma znaczenia. W swojej karierze pracowałam z osobami o wiele, wiele starszymi ode mnie i odwrotnie – dużo młodszymi, także z dziećmi w szkołach podstawowych. To podobnie jak z moimi przyjaciółmi – najstarszy ma 83 lata, a najmłodszy – 25. Ja po prostu lubię ludzi. Zwłaszcza tych, którym chce się w życiu robić coś ciekawego i mają pasję. Takie podejście jest znacznie lepsze niż narzekanie na wszystko dookoła, tak typowe dla nas, Polaków.

Jest Pani redaktor naczelną Wiadomości Świdnickich. To najstarszy tygodnik ukazujący się w Świdnicy. Jak wiadomo, teraz o czytelnika, który kupuje gazetę cyklicznie, jest trudno. Co robi Pani, aby ów czytelnik ciągle powracał do Wiadomości?

Trochę pomaga nam marka Wiadomości Świdnickich, na którą przez lata pracowali nasi poprzednicy i my. Ja sama jestem związana z gazetą już dwanaście z dwudziestu lat ich istnienia. To kawał czasu, podczas którego nauczyliśmy się z moimi współpracownikami różnych chwytów marketingowych. A tak na serio – to jest tak naprawdę ciągła praca nad gazetą, tematami, zdjęciami, artykułami i… sobą. I ciągłe przyglądanie się temu, co czytelnicy kupują. Niestety, u nas – w przeciwieństwie do Naszejswidnicy – najchętniej zbrodnie, wypadki i afery. Im więcej krwi, tym lepiej…

Wiadomości Świdnickie oraz portal Naszaswidnica – jak Pani sądzi, co może wyjść z tej kompilacji?

Takie kompilacje zwykle mają to do siebie, że wychodzą z nich same dobre rzeczy. Na przykład taka, że być może wspólnie uda nam się trochę zmienić ten lokalny rynek czytelniczy, pokazać, że interesujące są nie tylko wypadki i afery. Zapewne też i taka, że dużo nauczymy się od siebie nawzajem, bo przenikną się w pewnym sensie dwa światy.

Jakie ma Pani najmilsze wspomnienie związane ze Świdnicą?

Ja jestem chora na Świdnicę! Dlatego wiążą się dla mnie z nią same miłe wspomnienia, a także teraźniejszość, bo wciąż tu mieszkam. To tutaj spełniały się i nadal spełniają moje marzenia. A czegóż można chcieć więcej? Kończąc we Wrocławiu studia polonistyczne byłam pewna, że zostanę po nich właśnie tam. Ale los chciał inaczej i wróciłam do Świdnicy, by bardzo szybko, właśnie tutaj, spełnić jedno z tych marzeń: zostać dziennikarzem.

Jeżeli mogłaby Pani zmienić coś w Świdnicy, to co by to było?

Z rzeczy materialnych – z pewnością zmieniłabym świdnickie parki i tereny rekreacyjne. To nasza pięta Achillesowa. Z niematerialnych… myślę, że zmieniłabym zawzięte, pełne zacietrzewienia i chęci skrzywdzenia innych podejście niektórych ludzi do spraw, które, gdy patrzy się na nie z perspektywy całego życia, nie mają tak naprawdę najmniejszego znaczenia. Jedno i drugie to trochę marzenia przysłowiowej ściętej głowy. Ale… czy ktoś tu nie mówił przed chwilą, że marzenia się spełniają?..

Świdnica jest fajna, bo…?

…bo jest po prostu NASZA!

Rozmawiała Patrycja Madejczyk
Foto: Wiktor Bąkiewicz

Komentarze

odpowiedzi

Dodaj komentarz





Copyright 2012 Naszaswidnica.pl