Mongolia na 4 łapach – jak się spełnia marzenia [video]

Wataha planuje kolejną podróż. Tym razem Aga i Przemek wybierają się do Mongolii, krainy nomadów, wilków i jurt. Potrzebują wszelkiej pomocy, aby się tam dostać i zrealizować swoje marzenia. -Uwielbiamy przygody, a podróż do Mongolii zapowiada się jeszcze ciekawiej niż nasza himalajska odyseja. Mamy także zacięcie sportowe i lubimy się porządnie zmęczyć – sukces smakuje wtedy lepiej – mówi Przemek Bucharowski.

W kwietniu 2014 ruszamy rowerami do Mongolii, by przemierzyć bezkresne stepy i dotrzeć do podnóża Ałtaju. Przed nami ponad 8000 km do pokonania na dwóch kółkach (ta część wyprawy zajmie nam ok. 3 miesiące) – dodaje.

-Nasz pies, Diuna część trasy przebiegnie przy rowerze, część – przejedzie w specjalistycznej psiej przyczepce rowerowej; zdrowie naszego psa jest dla nas najważniejsze, nie możemy więc narażać Diuny na zbyt duży wysiłek – stąd przyczepka – opowiada Agata. –Tam, u podnóży Ałtaju (po 3 miesiącach rowerowej podróży) rozpocznie się nasz dogtrekking. W ciągu kolejnych 2 miesięcy chcemy przejść pieszo ponad 1000 km przez Altai Tavan Bogd (gdzie znajduje się najwyższy szczyt Mongolii, Chujten, wchodząc na szczyt) oraz góry Tsambagarav – dodaje.

Uczestnicy wyprawy poruszać się będą z własnym namiotem, jedzeniem i sprzętem biwakowym oraz fotograficznym. Drogę powrotną (jesienią 2014) planują pokonać również rowerami (plan optymistyczny) lub koleją transsyberyjską (plan awaryjny). Nie robią tego tylko dla siebie – chcą zainspirować innych do spędzania aktywnego czasu ze swoimi psami. Jeśli choć jedna osoba po przeczytaniu tej historii zabierze ze sobą psa – np. na wakacje – zamiast zostawić go w schronisku, będzie to sukcesem wyprawy!

Jak można im pomóc? Podróż do Indii pochłonęła ponad 19 000 zł. Marzenia mają swoją cenę. Wyprawa w Himalaje Garhwalu była podróżą typu „low cost” – o własnych siłach, bez wsparcia z zewnątrz i z brakami sprzętowymi, jednak z dużym doświadczeniem górskim. Przyszłoroczna wyprawa do Mongolii, w swoich założeniach ma być podobna. Będzie jednak o wiele dłuższa, bardziej wymagająca fizycznie i trudniejsza logistycznie. Co za tym idzie – oczywiście również o wiele droższa. Już dziś wiadomo, że nie można jej sfinansować tylko z oszczędności. Jednak z Waszą pomocą na pewno się uda!

Środki pozyskane od Was przyczynią się w części do zakupu sprzętu (np. przyczepki rowerowej dla Diuny, ładowarki słonecznej do zasilania aparatu fotograficznego Przemka i laptopa do blogowania Agi; sakw rowerowych i ciepłych śpiworów), sfinansowania opłat wizowych na trasie przejazdu, zakupu żywności oraz jako zabezpieczenie na wypadek nieprzewidzianych okoliczności, które będzie potrzebne np. do ewakuacji. Kwota, o którą się ubiegają uczestnicy, to tylko część mongolskich wydatków. Szczegóły wyprawy znajdziecie tutaj i na FB.

Komentarze

odpowiedzi

Dodaj komentarz





*

Copyright 2012 Naszaswidnica.pl