Ditroit na pełnej…mocy!

Jest i ono! Długo oczekiwane, pierwsze dziecko zespołu Ditroit. Trefny Klucz to dobry początek współpracy muzyków z zespołu Zero Procent z wyjątkowo błyskotliwym, przyjemnym i łagodnym Miśkiem. Zresztą, sami się przekonajcie, jakie z nich przyjemniaczki.

To nie wszystko! Chłopcy mają również dużo do powiedzenia:

Jak udało Wam się złapać konia, który skradł płytę z teledyskiem?

Chris: Było ciężko. Do konia przyjechała nawet policja, jednak za bardzo nic to nie dało. W końcu Max poradził sobie sam i odebrał, co nasze. (śmiech)

Misiek: Co ważne, to nie koń, a klacz była, w dodatku jurna i narowista. Zastosowaliśmy najnowsze techniki psychologii behawioralnej nieparzystokopytnych, czyli wystawiliśmy najbardziej jurnego z nas, jako przynętę. Jak widać, akcja udana, tylko kolega mniej zadowolony, ale mu przejdzie. (śmiech)

Od premiery Video na facebooku minęły niecałe dwa tygodnie. Czy teraz odpoczywacie i delektujecie się widokiem bijącego licznika na YT, czy nie zwalniacie tempa?

Chris: Nie odpoczywamy, obecnie dalej pracujemy nad repertuarem, a w między czasie nagraliśmy już bębny do czterech kolejnych utworów.

Dada: Wyprodukowanie „Trefnego Klucza” dało nam niesamowitego kopa do pracy nad następnymi kawałkami… Sami odczuwamy niedosyt, co się przedkłada na sukcesywne powiększanie repertuaru w celu stworzenia, jak najszybciej pełnej setlisty koncertowej… i dobrze, bo to będzie twardy kęs rocka, który wszyscy bardzo lubimy.

Misiek: Idziemy pełną parą, tworzymy, rejestrujemy, dyskutujemy, po prostu nie ma zmiłuj. Jest sporo nowego materiału, który musi się jeszcze przetrawić, a to, co już „siedzi” od razu idzie na tapetę w studiu. Można śmiało stwierdzić, że jesteśmy pracoholikami, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Oczywiście cieszy nas zainteresowanie klipem i wysoka jak na totalnie nie znaną kapele oglądalność, ale mamy w zanadrzu jeszcze mocniejsze akcje. To jest dopiero początek…

Kiedy zatem kolejny teledysk i oczywiście pełny krążek?

Max: Ciężko precyzyjnie  określić czas i godzinę. Na dzień dzisiejszy ciągle siedzimy w studiu i nagrywamy nowe kawałki. Czas sam zweryfikuje datę premiery. My robimy wszystko, aby nastąpiło to w miarę szybko.

Misiek: Nie chcielibyśmy przy pierwszym rozdaniu odsłaniać wszystkich kart. Najlepszym stwierdzeniem byłoby frazeso – filozoficzne: bliżej niż dalej. Ale jedno jest pewne, ciężko pracujemy nad tym, żeby nie było żadnego zapełniacza, żeby każdy kolejny utwór był co najmniej lepszy od poprzedniego, a w naszym mniemaniu, póki co, wszystko idzie zgodnie z planem. Być może brzmi to strasznie narcystycznie, ale my się naprawdę cholernie dobrze bawimy podczas procesu twórczego i chcąc nie chcąc ma to swoje odbicie w samej muzyce. Najwyższy czas skopać kilka pośladków.

Chris: Myśle, że coś nowego wypuścimy na początku 2014 roku. Bedzie to jeden z utworów, do którego mamy już nagrane mocne rasowe bębny.

Jak wyglądały nagrania do teledysku „Trefnego Klucza” i kto za tym stoi?

Dada: Nagrania za kulisami wyglądały bardzo zabawnie, były „z pompą” i z dużym zaangażowaniem. Wszystko było poprzedzone rozmowami przy piwie i burzą pomysłów, co w końcu się ziściło, przy czym 10-ciokrotnie zmieniło. (śmiech). Nad wszystkim prężnie czuwał Chris,  to on wszystko wyreżyserował i mądrze nadzorował, również powodował swoją siłą perswazji, by nikt z reszty kapeli nic nie robił półgębkiem, tylko na PEŁNEJ PARZE. Chłopak jest bardzo skromny, gdyż wykonuje robotę i ciągle mówi, że się uczy i że „… mogło być lepiej…” (śmiech). …. po nakręceniu scen, powtarzanych 10-krotnie. Chris realizował też całą postprodukcję materiału.

Misiek: Chris stanął na wysokości zadania. Gość ma wizję, i umiejętności wcielania jej w życie. Ale nie ma co ściemniać, lekko nie było, bo zmusić muzyka do udawania, że gra to jak kazać małpie zastygnąć w bezruchu. Atmosfera na planie, jak i poza nim, pozwoliła zapomnieć o wszelkich niedogodnościach takich jak: niska temperatura, siniaki, głód czy zbyt wczesne, lub jak kto woli zbyt późne godziny ujęć. Chris nam to pięknie nakręcił, zmontował, poświęcając hektary wolnego czasu i chwilową rezygnacją z życia prywatnego. Takie już to Ditroit jest, albo poświęcasz się w stu procentach albo lepiej się za to nie bierz.

W całym projekcie pomogli nam ogromnie: Paweł, Tomek, Krystian, Magdalena, AgatKa, PUB Highlander, Renata i Grzegorz czy dziewczyny z Time Models, za co dozgonnie wdzięczni po wsze czasy będziemy!

Max: Zawsze na planie naszych produkcji panuje świetna atmosfera. Co moim zdaniem przyczynia się do ciekawych efektów.

Chris: Klip powstał dzięki fajnej ekipie ludzi, która była z nami jeszcze przed powstaniem Ditroit. Ta ekipa co jakiś czas się powiększa o nowe osoby, które same z siebie chcą z nami tworzyć i czują przyjaźń i rock ‚n’ rolla. To była kolejna fajna produkcja, bez zbędnych dziecinnych akcji i podcinania skrzydeł tym,  którzy bardzo chcą coś zrobić dla siebie i innych ludzi. Wielkie dzięki!

Ten utwór to pierwszy owoc Waszej współpracy. Czy zdążyliście już „dotrzeć” się jako zespół? Czy można powiedzieć, że jesteście zgraną i zgodną drużyną z Ditroit?

Max: Z Chrisem i Dadą znam się wiele lat, wiec można powiedzieć, że jesteśmy dotarci jak 300 koni diesla 😉 Z Miśkiem znamy się krócej, ale odczuwamy to samo oddziaływanie, które wcześniej nas połączyło.

Dada: Już na pierwszej próbie czuliśmy, że w dużej mierze wszyscy nadajemy na podobnych falach… Jakoś tak się częstotliwości fajnie naszły (śmiech). Po każdej próbie wychodzimy pełni wrażeń i wyciągamy wnioski z każdej nowej aranżacji… Dużo chwalimy, dużo krytykujemy. Myślę, że to może się dobrze odzwierciedlić na stworzeniu jakiegoś ciekawego stylu. Jak narazie wszyscy jesteśmy mocno napaleni, co jest jakąś potencjalną drogą do sukcesu… Mam nadzieje, że to się nie zmieni…

Misiek: Miało się skończyć na jednym numerze, a przerodziło się w regularny band, więc odpowiedź nasuwa się sama. Zaiskrzyło, muzycznie oczywiście i tyle. Jest masa dobrej zabawy, a to jest najważniejsze. Mamy ze sobą świetny kontakt, dobrze nam się pracuje, a humorystycznych akcji wydarzyło się już na tyle dużo, że moglibyśmy użyczyć ich do napisania połowy biografii Zespołu Pieśni i Tańca „Ziemi Bolesławieckiej”.

nw

Komentarze

odpowiedzi

Dodaj komentarz





*

Copyright 2012 Naszaswidnica.pl